Dlaczego Mariusz Wach znokautuje Władimira Kliczkę

Wyobraźmy sobie, przez jedną chwilę, że w sobotę na ringu w Hamburgu Mariusz Wach wygrał. Przeczytajcie jak mogłoby do tego dojść i dlaczego wbrew logice wiele osób wciąż wierzy, że tytuł mistrza świata wagi ciężkiej zależy od 4 centymetrów.

 

Pierwszy gong. Kliczko, pewny swego, rozpoczął spokojnie. Punktuje lewym prostym, prawy z całą mocą wyprowadza rzadko. Mariusz utrzymuje dystans; słucha rad trenera: pierwszych parę rund boksuj spokojnie, oswój się ze stylem rywala i nie myśl o stawce. „Bez nerwów” – powtarza sobie w głowie Viking „jestem większy”. W siódmej rundzie Ukrainiec jest już trochę zniecierpliwiony, na widowni słychać pierwsze gwizdy. Kliczko przygotowuje swoją koronną akcję: szybką kombinację lewy – prawy.  Zmniejsza dystans, „teraz” myśli. Lewy prosty musnął policzek Wacha, Mariusz przenosi ciężar ciała na prawą nogę, nadlatuje prawy i mija szczękę Polaka o centymetry. W tym samym momencie Viking wyprowadza prawy kontrujący. Cios nadlatuje z góry, nad lewym barkiem Kliczki. Mariusz mocno stoi na nogach, fizyka jest po jego stronie. Trafia czysto, Kliczko zamroczony pada i nie wstaje.

 

„Viking” celuje w nokaut – fot. flckr.com: Jaszek/CC

Mariusz Wach nowymi mistrzem świata wagi ciężkiej! „Największa sensacja od znokautowania Tysona przez Bustera Douglasa!”; „4 centymetry na wagę mistrzostwa świata” – krzyczą nagłówki dzienników. W głównym wydaniu Wiadomości, nokaut Wacha zepchnął z czołówki śledztwo smoleńskie, aferę trotylową i reelekcję Baracka Obamy. Teraz przyszedł czas na analizy. Eksperci są pewni swego. Oni od początku wskazywali, że Mariusz wygra „bo jest wyższy i ma większy zasięg ramion”. „To 4 centymetry drodzy Państwo, one zadecydowały” – słyszymy od eksperta Polskiej Szkoły Boksu. Cios dotarł do szczęki rywala, bo pięść Mariusza osadzona jest na dłuższej kończynie a w ogóle to energia kinetyczna Polaka była większa niż energia kinetyczna Kliczki. I o czym my tu rozmawiamy, skoro „to jest waga ciężka i wszystko może się zdarzyć”.

I co? Nie ma o czym dyskutować? No jednak jest. Boks wydaje się sportem gdzie zastosowanie mają proste prawdy, łatwo go więc sprowadzić do zestawienia rozmiarów. Wielu z nas wierzy w sukces Wacha, bo zawodnik z Krakowa nie tyle dorównuje, co nawet przewyższa ukraińskiego czempiona. Wzrost: Kliczko – 198 cm; Wach – 202 cm (te 4 centymetry!), zasięg ramion: Kliczko – 206 cm, Wach – 208 cm. Kiedy jednak przychodzi do prawdziwej walki, to atuty fizyczne, choć ważne, tracą na znaczeniu. Najwybitniejsi pięściarze w historii nie byli ani najwyżsi, ani najciężsi, nie mieli też największego zasięgu ramion. O ich wielkości decydowało coś czego nie widać, czego nie da się zmierzyć, ani zważyć.

 

TT

Reklamy

Kliczko vs. Wach. Czyli kto potrafi sypnąć z prawej…

Mariusz Wach zmierzy się 10 listopada na stadionie w Hamburgu z Władimirem Kliczką. To dobra decyzja – przede wszystkim dla ukraińskiego czempiona.

Z jednej strony cieszymy się, że znowu Polak stanie przed szansą wywalczenia mistrzostwa świata w wadze ciężkiej, z drugiej trudno robić sobie nadzieję na przełamanie dominacji Kliczków. Mówiąc wprost Mariusz Wach jest na prostej drodze by podzielić los Alberta Sosnowskiego i Tomasza Adamka.

Wybór Wacha na następnego oponenta Władimira nie powinien być zaskoczeniem. Ukraińscy bracia i ich menadżer szukają przeciwników, którzy będą atrakcyjni dla europejskich kibiców. Stąd walki z takimi „pomidorami” jak Jean – Marc Mormeck albo Manuel Charr. Tysiące polskich fanów, których przyciągnie nazwisko rodaka, na pewno zadziałało na korzyść kandydatury zawodnika z Krakowa. Poza tym Kliczkowie już dawno przestali przejmować się Ameryką. Ich wspólne panowanie w wadze ciężkiej to de facto środkowy palec pokazany ekspertom, promotorom i stacjom telewizyjnym zza oceanu, którym w głowie nie mieścił się fakt, że mistrz świata w wadze ciężkiej może boksować    (i co ważniejsze zarabiać) poza USA.

Zaskakujące są głosy polskich ekspertów, że Wach to trudna przeprawa dla Kliczki, że jest większy, że Mariusz ma moc w prawej ręce itd. Jeśli chodzi o wymiary, to rzeczywiście: zawodnik z Krakowa dorównuje, a nawet przewyższa ukraińskiego czempiona (wzrost: Kliczko – 198 cm; Wach – 202 cm, waga (ostatnia walka): Kliczko – 113 kg, Wach – 112 kg; zasięg ramion: Kliczko – 206 cm, Wach – 208 cm). Nadzieje polskich ekspertów wiążą się z faktem, że kiedy dwaj olbrzymi staną twarzą w twarz, to Władimir po raz pierwszy będzie musiał patrzeć w górę. Wach będzie najwyższym przeciwnikiem w dotychczasowej karierze Ukraińca.

Doświadczenia ringowego i klasy dotychczasowych oponentów obu bokserów nawet nie ma co porównywać. Dość powiedzieć, że największym osiągnięciem w karierze Wacha było znokautowanie Tye Fieldsa, a Władimir ostatnią walkę przegrał w 2004 roku – wtedy Wach był jeszcze amatorem. Parę dni temu trener m.in. Pawła Głażewskiego, Piotr Pożyczka powiedział, że „jak Mariusz sypnie prawą ręką, to mogą być jaja”. Gorące głowy, które już widzą Kliczkę wijącego się po ringu, powinny uważnie przeczytać to co powiedział niedawny przeciwnik Wacha, Jason Gavern: „Mariusz ma dobry lewy prosty      i świetnie potrafi wykorzystać swój zasięg ramion, jednak nie ma ani trochę pary w rękach. Nie potrafi mocno przyłożyć”. Jeśli ktoś ma ochotę obejrzeć dewastującą siłę prawej ręki Władimira można zobaczyć tutaj albo tutaj. Choć może lepiej poczekać do 10 listopada.

TT