Na luzie: No mercy!

Zanim Mariusz Wach wejdzie do ringu i – czego jest pewien – znokautuje młodszego Kliczkę, o samej walce wypowiadać będzie się tłum. Lewy kilka słów już na temat szans Mariusza napisał, pewnie jeszcze kilkakrotnie o tym wspomni, pamiętając oczywiście zasadę, że im bliżej walki, tym większa wiara w zwycięstwo naszego.

W tym całym zwyczajowym zgiełku przed zetknięciem się rękawic gruchnęła całkiem niedawno wiadomość, że Mariusz wie już, przy jakim utworze wejdzie do ringu. A wejdzie do ringu przy pieśni Viking (jakże by inaczej) zespołu Prime Prophecy. Dzięki serwisowi bokser.org dowiedzieć się możemy, iż zespół to polonijny, a swój udział w powstawaniu dzieła miał nawet zaprzyjaźniony z redakcją (którą bardzo szanujemy) Marcin „Powiedz- mi-Tomasz” Filipowski. Utwór leci tak, że najpierw zapowiada go Mariusz Wach, a po chwili są gitary, jest bas i są bębny. I jest ryk. Przesłanie, wiadomo, jest mocne. Zresztą posłuchajcie sami:

Przynajmniej części lnl ten utwór się nie podoba. Tak samo jak nie podoba się tej części Polak potrafi albo Pamiętaj Funky Polaka (choć całość lnl na stadionie we Wrocławiu zdarła gardło, przypominając Tomaszowi Adamkowi, skąd na stadion przybył). Tej samej części marzy się utwór, który walory ma także pozakibicowskie. Na przykład taki LL Cool J ze swoim Mama Said Knock You Out albo Kazika Na Żywo Gołota. Takie perełki to jednak wciąż perełki, nie zdarzają się na rogu każdej ulicy, co oczywiście jest sprawą przykrą, ale nie ma co rozpaczać, bo na przykład takie Liryki lozańskie Adama Mickiewicza też są tylko jedne jedyne. I Marky’ego Marka No mercy z najpiękniejszym ever chórkiem również.

Ale po co to całe znęcanie się? Po pierwsze: bo znęcanie się tekstowe nad miernotą nie jest czymś moralnie złym. A po drugie: bo służyć ma to refleksji. Zacznijmy od tezy: boks nie jest popularnym sportem. Rozwińmy ją: boks ogląda mało ludzi, a ludzie, którzy się nim pasjonują, są różni. Dalej: część tych ludzi stara się jakoś wyrazić swoje myśli i emocje (lewy na lewy należy do tej grupy). Jeszcze dalej: niektórzy piszą teksty, inni nagrywają piosenki. I tutaj zaczynają się schody! Mariusz Wach albo Tomasz Adamek nie mają obowiązku polubić naszego wpisu, nie mają obowiązku go skomentować i tak dalej – z jednej prostej przyczyny. Nie wysyłamy im tych postów mailem. Idę jednak o zakład, że gdy już Prime Prophecy pierwszy raz wykonał utwór Viking, to szybko wpadł na pomysł, by go Mariuszowi wysłać. A Mariusz, wielkiego wyboru nie mając, przyznał, że to wielkie dzieło (kolejny zakład: 100 propozycji utworów nagranych przez różne grupy nie dostał). I od nitki do kłębka stało się nieuniknione. Utwór ten stał się oficjalnym utworem Mariusza Wacha. Żeby nie było: nie mam tu żadnych pretensji do pięściarza. To naturalne, że w takim wypadku się nie odmawia; przecież to miłe, gdy zgłasza się band i chce grać utwór na twoją cześć. Pola manewru wielkiego tutaj nie ma: można albo się zgodzić, albo nie. Brak zgody, brak akceptacji, brak okazania zadowolenia to złe odruchy, niemiłe. Takie, które mogą kogoś dotknąć.

Fot. flickr.com / Jaszek PL / CC BY-NC-ND 2.0

Podobnie pewnie sprawa ma się i&nsbp;z Tomaszem Adamkiem. Wybór mały, bierze się to, co jest.

Nie, ani przez chwilę nie zakładam, że te utwory mogą się podobać.

To raczej niemożliwe. O gustach się nie dyskutuje, ale jest muzyka dobra i jest muzyka zła.

Tak samo nie podoba mi się Jesteś szalona śpiewane w Prudential między rundami, w których Adamek bił Chambersa. A nie podoba mi się, bo nie podoba mi się też, że na walkę, która na papierze wygląda, świetnie przychodzi mniej ludzi niż na walkę Tomasza z Kevinem McBurgerem. Odwrócili się kibice? Tak, kibice nie chcą oglądać dobrej walki, oni chcą oglądać drogę do pasa. Pasa nie ma, nie ma widowni. Są ci, którzy Jesteś szalona śpiewać chcą między rundami.

Pozostaje mieć tylko nadzieję, że z piosenkami jest jak z przeciwnikami. Bokser nie ma tu nic do gadania, on wchodzi do ringu, by walczyć. A i utwór, i oponenta wybiera mu telewizja albo promotor. Druga nadzieja: że szukając dzisiaj w mieście szczęścia, natknę się na lepszą muzykę. Łatwo przyjmuję, że tak się stanie.

I dla bolesnego porównania:

PS:  Sam chciałbym wejść do ringu przy Atmosphere Joy Division 😉

PM

Reklamy