Gra o tron

Waga średnia jest w przededniu poważnej zawieruchy. Ze Wschodu nadeszła nowa siła i jeśli dziś w nocy Matthew Macklin nie będzie w stanie zatrzymać  Giennadija Gołowkina, to możemy być wkrótce świadkami brutalnej zmiany warty.

tron

fot. flickr.com by wickerfurniture/CC

Wszelkie wielkie zmiany nadciągały zwykle ze Wschodu. Ambitni mieszkańcy azjatyckich stepów od wieków wyprawiali się na Zachód w poszukiwaniu sławy i pieniędzy. Obalali królestwa, a monarchów zmieniali w niewolników. W roku Pańskim 2013 waga średnia żyje w strachu przed kolejną nawałą.

Królestwo Wagi Średniej chyli się ku upadkowi. Panowanie Sergio Martineza jest zagrożone. Króla dopadły lata i urazy. Monarszy autorytet mocno ucierpiał, kiedy w ostatnim pojedynku pospolity wyrobnik o stylu drwala (Martin Murray) dwukrotnie powalił panującego na ziemię. W powietrzu czuć już zapach krwi. Król jest w stanie stoczyć jeszcze jedną, dwie walki i odejdzie albo zostanie pokonany. Czekają nas bezkrólewie    i walka o władzę. Tron otaczają liczni pretendenci, każdy dostatecznie silny, żeby wykroić dla siebie część królestwa, ale żaden nie ma dość autorytetu by utrzymać hegemonię w Wadze Średniej.

W kolejce do jednowładztwa jest solidny, ale znany jedynie na Antypodach Daniel Geale.  Z kolei niegodny korony uzurpator Julio Cesar Chavez jr. po hańbiącej próbie zdetronizowania króla we wrześniu ubiegłego roku wciąż pozostaje na wygnaniu. Młodsi kandydaci: Peter Quilllin, Matthew Macklin nie mają ani poparcia, ani charyzmy na miarę monarchów. Jeśli wszyscy skoczą sobie do gardeł czeka nas brutalna walką o schedę. Tymczasem chaos jest ostatnią rzeczą jakiej oczekuje publiczność. Waga Średnia, jak dawniej, musi mieć jednego władcę, kogoś kto powściągnie walczące rody i przywróci autorytet władzy. Tak było kiedy panował Marvin Hagler, czy Bernard Hopkins.

Ten, który wydaje się być godnym objęcia władzy po Martinezie do niedawna nie zwracał niczyjej uwagi. Choć Giennadij Gołowkin nie wywodzi się ze szlachetnego rodu, to  w odległych azjatyckich stepach zdobył już sławę zabijaki o wybitnych umiejętnościach. Kiedy podjął decyzję, że chce pochwycić koronę, porzucił rodzinne strony i przeprawił się przez Ocean. Po drodze zupełnie rozbił mniej znaczących oponentów: Grzegorza Proksę i Gabriela Rosado. Dziś w nocy rękawice rzucił mu twardy Matthew Macklin. Jeśli on również nie powstrzyma azjatyckiej nawałnicy, nikt nie będzie bezpieczny.

Gołowkin nie ukrywa, że interesuje go tylko najwyższy cel. Dlatego w pierwszej kolejności zechce pozbyć się najgroźniejszych rywali do tronu. Sergio Martinez ma już niewiele czasu. Musi podjąć decyzję, czy bronić korony w bezpośredniej walce, czy abdykować na rzecz najsilniejszego.

TT

Reklamy