Szpilką w balonik

Przekreślanie szans 24-letniego sportowca, który dopiero poniósł pierwszą porażkę i ma wolę poprawy, jest lekkomyślne. W przypadku pomyłki grozi nawet wystawieniem się na śmieszność. Co do Artura szpilki nie mamy jednak złudzeń.

Fot. flickr.com / justmakeit / CC BY-NC 2.0

Fot. flickr.com / justmakeit / CC BY-NC 2.0

Musiało minąć kilka dni, żeby bez emocji porozmawiać o pojedynku Artura Szpilki      i o tym, co czeka go w przyszłości. Wbrew oczekiwaniom, którymi dzieliliśmy się z Wami tutaj, nasza nadzieja w wadze ciężkiej nie sprawiła Bryantowi Jenningsowi większych kłopotów. Artur był niepewny na nogach i niekonsekwentny w ataku, jego braki w obronie wciąż są widoczne, a przygotowanie kondycyjne nie pozwoliło przeboksować 10 rund w wysokim tempie. Jennings to solidny pięściarz: szczelna garda, wzorowa kondycja, dyscyplina taktyczna.  Do tego atletyzm i zasięg ramion. Amerykanin bez trudu wyłapywał ataki Polaka, spokojnie zwiększał pressing i  realizował swój plan taktyczny. Dla niego był to „zwykły dzień w biurze”. Kolejny oponent na kolankach.

Dla nas ta porażka znaczy dużo. Nawet bardzo. Walka w Madison Square Garden miała  unaocznić światu potencjał drzemiący w Szpilce. Niestety wydobyła na jaw jedynie smutną prawdę o dużych ambicjach, ale słabych umiejętnościach. Wmówiliśmy sobie, że mamy mocnego contendera, który będzie mógł nawiązać walkę ze światową czołówką. A okazało się, że amerykańscy średniacy pokroju Mike`a Mollo, to póki co szczyt możliwości.

Nie zawracajmy obie głowy gadkami o „sercu do walki”, „ambicji” itd. Naprawdę nie warto. Z obozu Polaka słyszymy zapewnienia o ogromie pracy do wykonania, o ciągłej nauce i podnoszeniu umiejętności. Sam Szpilka, mając 24 lata i 17 zawodowych walk, doszedł wreszcie do wniosku, że dobrze byłoby „podnieść gardę do podwójnej”. Najwyższy czas! Mówi, że chce się uczyć, ale deklaruje „z trenerem Łapinem do końca życia”! Słyszę to i zastanawiam się gdzie byłby dziś Władimir Kliczko, gdyby nie poszedł po rozum do głowy i nie oddał się pod opiekę Emanuela Stewarda?

Grając w otwarte karty: nie widać przed Arturem Szpilką przyszłości, o której jeszcze niedawno tak chętnie mówił. Nie ma to nic wspólnego z dobijaniem zawodnika, który właśnie poniósł pierwszą porażkę w karierze. Nie potrafię sobie wyobrazić scenariusza, który doprowadziłby go (za parę lat) do pojedynku o mistrzostwo świata wagi ciężkiej. Wzniesienie się na wyższy poziom wymagałoby od niego nie tylko ciężkiej pracy, Artur potrzebuje pozbyć złych nawyków, wciąż wzbogacać swój arsenał. Być może konieczna byłyby zmiana trenera i całego otoczenia. Ale nawet to nie zmieni namacalnej, kategorycznej, definitywnej prawdy: miłośnicy boksu, Artur Szpilka nie ma argumentów sportowych! Nie ma odporności, nie ma uderzenia, które zrobiłoby różnicę, a warunkami fizycznymi tych braków nie nadrobi.

Porażka z Jenningsem nie jest końcem Artura Szpilki. Jest natomiast brutalnym końcem marzeń o kolejnym wcieleniu Andrzeja Gołoty, który (tym razem z powodzeniem) zawojuje czołówkę wagi ciężkiej.

TT

Reklamy

11 thoughts on “Szpilką w balonik

  1. Dwa słowa – dyscyplina i myślenie, tego zabrakło w etapie przygotowawczym i w samej walce. Zgadzam się, że nie ma na obecną chwilę perspektyw mistrzowskich, ale nie zapominajmy, że to jest sport ;). Zdecydowanie Szpilka jest w stanie wyrobić się na tyle, żeby dawać emocjonujące walki, które może nie będą o mistrzostwo, ale które z chęcią każdy obejrzy. Jak dla mnie może zejście do cruiser, mniej opłacalne, mogłoby szpilce wyjść na dobre. Z dużym dystansem ale i ciekawością, będę Szpilki karierę śledził.

    • Bez wątpienia jego kariera (mimo porażki) wciąż będzie wzbudzać ciekawość. Teraz kiedy wiemy na czym stoimy będziemy mogli – jak napisałeś – śledzić ją z dystansem. Naprawdę nie wykluczam jeszcze walk w Stanach, być może nawet na HBO, ale w powodzenie nie wierzę. Jennings nie zachwycił, ale obnażył wszystkie braki Artura. Szpilka nie ma dość sportowego rzemiosła, aby rywalizować na tym poziomie. Uderzył głową w sufit.

  2. Swoją drogą, Tomek Adamek, o którym teraz mówi się, że jest skończony, bije się z kelnerami i w ogóle po jeszcze walczy, ten sam Tomek Adamek Jenningsa i Szpilkę zjadłby na śniadanie. Zrobiłby to bez trudu, bo ma warsztat. Jest klasycznym bokserem z umiejętnościami i doświadczeniem. Adamek vs. Jennings. Co myślicie?

    • To mógłby być zimny kubeł wody dla Jenningsa ;). Mój ojciec ciągle powtarza, że Adamek może i nie jest już w najlepszej formie i nie ma „głodu” boksu, ale to jest stary rutyniarz i wyjadacz i niewielu młodych prospektów jest w stanie mu zagrozić. Swoją drogą zobaczymy jak tam Adamek się zaprezentuje z Głazkowem.

  3. Panowie, cóż to za marazm panuje na waszym blogu!!!! Tyle świetnych walk za nami i przed nami, a tu od 1,5 miecha cisza.

  4. Jeszcze nie wszystko stracone. Szkoda, że od początku pozwolono Szpilce na nadmierne lansowanie się, bez ostrzeżenia, że to ślepa uliczka.
    Szkoda, że ze świeżym politykiem nie skrzyżuje rękawic.
    Co u Adamka?

    • Tomasz walczy teraz o „wartości”. Jak sam powiedział: musi bronić rodziny przed „eurozarazą”. Nasza „redakcja” nie wie czy czy traktować go jak pięściarza, czy polityka. Lewynalewy to tylko blog o boksie, ale nam też nie jest wszystko jedno 🙂

  5. Pingback: Adamek vs. Szpilka – dlaczego to trzeba zobaczyć? | lewy na lewy

  6. Pingback: Kronika zapowiedzianej emerytury | lewy na lewy

  7. Pingback: Szybki lewy: punkt dla Szpilki | lewy na lewy

  8. Pingback: Andrzej Gołota - ostatnia walka wielkiej nadziei białychlewy na lewy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s