Jak Polak okazał się Kozakiem

Krzysztof Włodarczyk ma za sobą najważniejszą walkę w karierze. Stopując Rahima Czakijewa dokonał rzeczy naprawdę wielkiej. Kto w niego nie wierzył, teraz musi uderzyć się w piersi. Trzeba przyznać: Diablo, jesteś prawdziwym mistrzem.

diablo

fot. flickr.com by Light+locker CC

Intuicja historyczna podpowiada nam, że w Moskwie dzieją się zwykle rzeczy wielkie. Tak już mamy, że właśnie w tym starożytnym mieście carów, co jakiś czas dokonujemy cudów. Dziś Krzysztof Włodarczyk wpisał się w tą tradycję. Był to prawdziwie epicki bój. Dramatyzm, nokdauny, wysokie tempo i pokaz bokserskich umiejętności okraszony zgrabnym nokautem.

 
Przełamać niepokonanego Rahima Czakijewa, kreowanego zawczasu na kolejnego mistrza w kategorii cruiser, zrobić to w taki spektakularny sposób, w dodatku na terenie przeciwnika, to wielka sprawa. Chyba po raz pierwszy mogliśmy poczuć prawdziwą dumę, że Polska ma takiego mistrza jak Krzysztof Włodarczyk. Być może kilku z nas po raz pierwszy krzyczało: „Diablo, Diablo”! Włodarczyk wreszcie dał polskim kibicom to, czego wcześniej bardzo skąpił: EMOCJE.

 
Zaczęło się jak u Hitchcoka. Krew chlusnęła już w pierwszej odsłonie. Zaskoczenie. Mistrz w pełnej defensywie. Pretendent błyskotliwy, wyrafinowany w swoich atakach. Ostrość bokserskiego konceptu i pewność siebie była po jego stronie. Diablo jakby zahukany, ale pewnie patrzący przed siebie i gotowy na wszystko, co Ingusz miał do pokazania. Pierwsze pięć rund Włodarczyk przegrał. Tym co zrobił potem potwierdził, że prawdziwy mistrz musi umieć czekać. Spokojnie, miarowo, szukał miejsca na swój firmowy cios. Krótki lewy sierp w ostatnich sekundach 6 rundy był początkiem końca dzielnego wojownika z Kaukazu. W kolejnych rundach Czakijew próbował jeszcze naruszyć mistrza, ale Diablo już wiedział, że ma go na widelcu. Ring należał do niego. W kończący cios Polak włożył całą siłę, skręcił ciało i nie miało znaczenia, że pięść nie trafiła w szczękę – to był koniec.

 
Po spektakularnej obronie pasa WBC możemy być dumni, że mamy takiego mistrza jak Krzysztof Włodarczyk. Na ringu w Moskwie Diablo zaprezentował cechę, której u 99 proc. polskich sportowców ze świecą szukać: pewność siebie.

 
Nie wiem, jak dalej potoczy się jego kariera. Duże nazwiska w jego kategorii wagowej        i unifikacyjne pojedynki są blisko: czekają tuż za Odrą (Huck, Hernandes). Waga ciężka? Sam Włodarczyk daje do zrozumienia, że to tylko kwestia czasu.

TT

Reklamy

4 thoughts on “Jak Polak okazał się Kozakiem

  1. Fajnie, że Diablo wygrał ale to nie zmieni mojego zdania na jego temat. Nadal uważam, że jest najsłabszym zawodnikiem który dzierży pas. To była jego walka życia, tak jak Douglas pokonał Tysona.

  2. Pingback: Diablo Wielka Smuta | lewy na lewy

  3. Pingback: Operacja Moskwa: Włodarczyk, Kołodziejlewy na lewy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s