Dokąd to wszystko zmierza

„Nikt mi nie powie, że dobieram sobie słabych rywali. Nie ja ich wybieram, ja tylko akceptuję propozycję mojego obozu” – tłumaczył się Tomasz Adamek przed walką z Travisem Walkerem, której zapowiedź wielu uznało za ponury żart. Dokąd to wszystko zmierza, skoro zamiast lepiej jest teraz tylko gorzej?

Chyba nawet na tej samej konferencji prasowej któryś z dziennikarzy zapytał Adamka o przenosiny Steve’a Cunninghama do wagi ciężkiej. „Góral” szczerze odpowiedział, że rozumie tę decyzję; to proste, w wadzie cruiser nie ma pieniędzy i rywali, a rodzinę z czegoś utrzymać trzeba. Na kolejne pytanie – czy chciałby pojedynku z rywalem, którego po niejednogłośnej decyzji sędziów pozbawił tytułu IBF – również odpowiedział dokładnie tak, jak myślał. Negatywna odpowiedź wydawała się w tym momencie racjonalna; przecież „USS” niczym sobie na walkę rewanżową z Adamkiem nie zasłużył. Stoczył w ciężkiej jeden, nudny pojedynek, gdzie mu do gościa, który w ciężkiej podchodzi pod dyszkę i bił się w niej nie tylko z mistrzem świata, ale choćby też z pretendentem do tego tytułu. Gdzie Rzym, gdzie Krym. Adamek w tym momencie nie podejrzewał jednak, że z pojedynku z nim – określanego od początku jako wielkie starcie w wielkiej telewizji – wycofa się Odlanier Solis. Opcja awaryjna w postaci Cunninghama była łatwa do przyjęcia dla promotorów Adamka. Cunningham to ich zawodnik, który o niczym innym niż rewanż nie marzy. A kibice? Co za różnica, pikniki to kupią, sprzeda się to jako wielki rewanż, anfiniszd biznes pomiędzy większymi, silniejszymi, jeszcze twardszymi.

To ten moment, kiedy świadomy kibic zaczyna cierpieć.

fot. Adamek Team

fot. Adamek Team

Dlaczego? Bo zdaje sobie sprawę z tego, że to wszystko gry i zabawy, psoty promotorów i ich kasa, które decydują o wszystkim. W momencie, w którym dowiaduje się ten kibic jeszcze, że zwycięzca tego pojedynku wskoczy na miejsce drugie w rankingu IBF i będzie miał szansę zawalczyć o miano oficjalnego pretendenta do pasa Władimira Kliczki, jego wiara w sportowy aspekt boksu musi mocno zostać zachwiana. Jak to jest, że pojawia się gość znikąd, który nagle staje się gościem skądś, hm?

Tym gościem okazję ma być tym razem Steve Cunningham. Dlaczego on? Bo Cathy Duva nie lubi przepłacać. To najprostsze i najtańsze wyjście z niewygodnej sytuacji po fiasku negocjacji z Odlanierem Solisem. W przeciwieństwie do Kubańczyka Amerykanin nie jest drogi; nie ma też nic prostszego niż zorganizowanie pojedynku między pięściarzami z tej samej „stajni”.

Trochę szkoda. Tym bardziej, że od czasu porażki z Witalijem Kliczką Adamek walczy z rywalami słabymi lub bardzo słabymi. Nazwiska mówią same za siebie: Nagy Aguillera, Eddie Chambers i Travis Walker. Jedynym promykiem nadziei był właśnie Solis, ale, jak już powiedziano, chciał za dużo kasy. Klasa dotychczasowych rywali Adamka pozostawia wiele do życzenia. Dla Chambersa była to pierwsza walka od czternastu miesięcy. Aguillera, solidny contender, w swojej karierze przegrał z Arreolą, Tarverem oraz Samuelem Peterem. Ani Aguillera, ani Walker, ani tym bardziej Cunningham nie otarli się nawet o pierwszą „dziesiątkę” rankingu wagi ciężkiej. Może się więc wydawać i nie jest to raczej wrażenie mylne, że od września ubiegłego roku kariera Adamka po prostu dryfuje, płynie tam, gdzie ją prąd poniesie. „Góral” w każdym wywiadzie podkreśla, że jego celem jest kolejna walka o pas mistrza świata, ale jego promotorzy robią raczej wszystko, żeby wycisnąć z Adamka tyle zielonych, ile mogą. Ziggy Rozalski i Kathy Duva troszczą się wyłącznie o komplet widzów w hali i przed telewizorami. W końcu Adamek ma rzeszę fanów (i hejterów) tak wiernych, że bilety sprzedałby nawet jego pojedynek na zasadach wrestlingu. Po co więc zmieniać coś, co działa dobrze? Podpiszmy kontrakt z kimś, kto mało weźmie kapusty, a będzie więcej na sałatkę dla nas. W końcu kasa musi się zgadzać.

 

O sportowym aspekcie nie ma w tym wypadku chyba co mówić. Jeśli Cunningham w ciężkiej okaże się dla Adamka wyzwaniem, to… Chciałbym jeszcze tylko podkreślić, że uważam Tomasza za świetnego pięściarza, bardzo niedocenianego w wadze ciężkiej. Myślę, że poza Kliczkami mógłby poradzić sobie z każdym gościem ważącym ponad 90 kilogramów. To dlatego tak wkurza nas fakt, że kolejny raz będziemy oglądać walkę Adamka, a nie walkę Adamka z Kimś. No bo to robi różnicę, prawda?

PM i TT

PS. Mieliśmy pisać ten tekst na zasadach lewy-na-lewy; jeden bije, drugi kontruje. Za bardzo jednak zgadzamy się tym razem, by pozwolić sobie na inny punkt widzenia.

Reklamy

5 thoughts on “Dokąd to wszystko zmierza

  1. W pełni się zgadzam z artykułem. Gdzie te czasy, kiedy walkę pomiędzy najlepszymi po prostu jak najszybciej się organizowało, bez zbędnych ceregieli i liczenia hajsu?

  2. nie zapomnij gdzie walke kupiłeś, nie zapomnij jak z sędziami piłeś, bo w pieniądzu jest werdykt zaklęty,a więc drukuj sędzio mój.
    Roger niczego nie nauczył Adamka. Gmitruk powinien wrócic poki jeszcze mozna.

    • Myślę, że już za późno na powrót Gmitruka albo zmianę trenera. Adamek stracił swoje największe atuty, nie jest już dynamiczny, nie potrafi skutecznie zmienić tempa. To było widać w walce z Chambersem, w której spora ilość ciosów nie przekładała się w zasadzie na nic. Na chwilę wrócił Adamek z walce z Walkerem, ale może to nie kwestia powrotu zabójczego instynktu, a klasy przeciwnika. Wczoraj po prostu bił się bez pomysłu, człapał po tym ringu i bił podwójne i potrójne lewe, z których mało dochodziło celu. Dlaczego, gdy widział, jak Cunningham tak wysoko trzyma gardę, nie miał ochoty zejść do półdystansu i zacząć zamęczać Amerykanina ciosami na korpus? Zamiast tego wrzucał długie prawe, z których prawie żaden nie dochodził. Mówiło się o Adamku, że potrafi dopasować się do przeciwnika i zmienić w trakcie walki taktykę, gdy poprzednia okazuje się nieskuteczna. Tego znowu wczoraj nie widziałem Uważam, że sztab się podczas przygotowań nie spisał. A wybranie Tora Hammera (tak się ten gość nazywa?) na głównego sparingpartnera to zwykły żart. Przecież w USA miało być pod dostatkiem świetnych sparingpartnerów? Naprawdę nie był dostępny nikt z większym zasięgiem, kto potrafi oddawać na wstecznym?

      PS. Chyba muszę cofnąć wczorajsze słowa, że Adamek jest niedocenianym ciężkim, który poradziłby sobie z każdym poza Kliczkami. Nie poradził sobie (nawet jeśli faktycznie tego nie przegrał) ze Stevem Cunninghamem. Nic więcej w temacie :/

  3. Pingback: Adamek vs. Szpilka – dlaczego to trzeba zobaczyć? | lewy na lewy

  4. Pingback: Adamek vs Szpilka. Dlaczego to trzeba zobaczyć?lewy na lewy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s